Pomysł tak wykonanie nie
Nasi rządzący jak diabeł święconej wody boją się prawdy, że w Polsce również panuje kryzys, że czy tego chcemy czy nie na każdym niemal kroku spotykamy się ze skutkami jego działania. Najlepiej kryzys widać w dziurawych kieszeniach Polaków, którzy muszą coraz więcej płacić za produkty, usługi, lekarstwa, że od jakiegoś czasu coraz trudniej jest o korzystny kredyt, że firmy ubezpieczeniowe łupią nam skórę, a konsultanci firm telefonii komórkowych czeszą na niedoinformowanych, albo źle poinformowanych klientach kasę. Polacy nie są Rosjanami, którzy z kryzysy świadomie albo mniej świadomie się śmieją, a przynajmniej śmiali się do niedawna. Na przykład do niedawna w Rosji rekordy popularności biły przeróżnego rodzaju gadżety wyśmiewające kryzys. Kryzys w Rosji? Przecież kryzys nigdy nie miał prawa wstępu do tego kraju, bo nie dostał takiego przyzwolenia od przywódców z Kremla. Dlatego na porządku dziennym były takie gadżety jak: tabliczki na drzwi z napisami „wyjście z kryzysu”, papier toaletowy zapełniony napisami „kryzys”, czy też tabliczka na piersi z napisem „pieniędzy brak”. Jeżeli nie masz pomysłu na wyjście z kryzysu to go wyśmiej – tak jak to było w Rosji. Teraz Rosjanie już się nie śmieją, bo nie jest im do śmiechu tak jak nam Polakom. Tylko, że Polacy nie dają się tak ogłupiać, chociaż chętnych, aby zamieszać im w głowach nie brakuje. Na przykład banki i ich konsolidacja. Reklamowy do niedawna hit – kredyt konsolidacyjny. Konsoliduj swoje kredyty, zamiast dwóch czy trzech będziesz spłacał tylko jeden i co najważniejsze rata będzie mniejsza niż wszystkie trzy razem wzięte. Niestety banki nie wspominają już o tym, że taki konsolidacja kosztuje, że taki kredyt trzeba spłacać przez 20-30 lat, że zapłacić trzeba za marżą, prowizją i szeregiem innych bankowych opłat. Ale to przecież drobiazg, jakie to ma znaczenie?… Kredyty w ogóle mają swoje niechlubne miejsce w rzeczywistości kryzysowej. Nie dość, ze niektóre banki chciały jednostronnie zmieniać warunki umów kredytów hipotecznych, ale na szczęście szybko dostały po łapach i wycofały się z tego pomysłu, ale i tak odegrały się na swoich klientach znacznie ograniczając jakiekolwiek kredytowanie oraz zaostrzając warunki kredytowe, a także zawyżając ich koszty. Nikt nie twierdzi, że konsolidacja jest złym pomysłem, złe jest tylko jego wykonanie. Banki z pewnością będą się bronić, między innymi stwierdzeniem, że długoterminowe kredytowanie to dla nich ryzyko. Problem tylko w tym, że długoterminowe kredyty dają im największą kasę. Dlatego konsolidacja tak, ale jej warunki już nie.